(Odc. 10) Porady dla webmasterów, właścicieli witryn i pozycjonerów

(Odc. 10) Porady dla webmasterów, właścicieli witryn i pozycjonerów
W naszym kolejnym zestawieniu Matt Cutts odpowiada na pytania związane z cytowaniem w artykułach, wychodzeniem z filtrów za nienaturalne linki, nadużywaniem wpisów gościnnych, klasyfikowaniem powielania treści oraz adresami IP wersji językowych witryny.

Wcześniej Matt mówił o optymalizacji witryn dla urządzeń mobilnych, linkach z komentarzy, zaleceniach dla opisów stron, prewencyjnym wykluczaniu linków oraz limicie linków umieszczanych na stronie.

 

1. Cytowanie fragmentów tekstu z różnych źródeł

Odtwórz wideo

Czy witryna może osiągnąć dobre wyniki w Google, jeśli skopiuję małe porcje treści z różnych witryn i stworzę swój własny artykuł z ich połączenia, zakładając że podam źródło tych treści (podając ich adresy URL w artykule)?

Obawiam się, że możesz się rozczarować Rajesh. Postaram się przybliżyć tę kwestię. Yahoo szczególnie nie cierpiało tej techniki, nazywali to „zszywaniem” (ang. stitching). Jeśli były to dwa czy trzy zdania z jednego artykułu i dwa czy trzy zdania z drugiego, a potem dwa czy trzy zdania z kolejnego, to uznawali to po prostu za spam.

Jeśli ograniczasz się do wykorzystania cytatów z innych treści, to prawdopodobnie nie stanowi to zbyt wielkiej wartości dodanej, więc tak naprawdę spytałbym czy robisz to w sposób automatyczny, dlaczego to robisz, dlaczego… Ludzie nie lubią po prostu oglądać pokazu klipów w telewizji. Wolą zobaczyć oryginalne treści, więc nie chcą po prostu zobaczyć fragmentu, potem jednej linijki tekstu, drugiego fragmentu, potem drugiej linijki tekstu, tego rodzaju rzeczy.

Możliwe jest skorzystanie z dużej ilości różnych źródeł i stworzenie czegoś naprawdę fajnego, ale zazwyczaj jest to syntetyzowanie. Na przykład Wikipedia ma treść, która jest ważna dla danego tematu i pod spodem wymienia źródła. Jest w tym trochę syntetyzowania, ale nie kopiują tak po prostu tekstu, raczej na swój sposób streszczają albo przedstawiają w maksymalnie neutralnym świetle, i to jest coś, co wielu ludziom się podoba. Jeśli mówisz o czymś tego typu, to raczej nie powinno być problemu. Jeśli jednak po prostu hurtowo kopiujesz fragmenty z poszczególnych artykułów, to będzie to raczej bardziej ryzykowne i chyba radziłbym tego unikać.

Sięganie do wielu źródeł przy tworzeniu artykułów internetowych, czy nawet ich cytowanie, nie jest niczym złym, dopóki służy stworzeniu wartości dodanej. Samo kopiowanie fragmentów tekstu z innych stron i ich łączenie w jeden artykuł może zostać uznane za spam. Należy także pamiętać o umieszczeniu linków do artykułów źródłowych.

2. Jak wyjść z filtra za nienaturalne linki?

Odtwórz wideo

W jaki sposób firmie Interflora udało się wyjść z filtra w ciągu 11 dni? Czy możecie wyjaśnić, jakiego rodzaju karę otrzymali i w jaki sposób z tego wyszli, ponieważ niektórzy z nas spędzili po kilka miesięcy na próbach poprawienia sytuacji po otrzymaniu niejasnego powiadomienia w narzędziach dla webmasterów.

To ciekawe pytanie, ale zamiast mówić o konkretnej firmie, jako że zazwyczaj nie odnosimy się do konkretnych firm, wolimy raczej mówić o sytuacjach ogólnie. Odpowiem na nie z szerszej perspektywy.

Google postrzega kupowanie i sprzedawanie linków przekazujących PageRank jako naruszenie naszych wytycznych, a jeśli widzimy, że dzieje się to raz po raz, wielokrotnie, to działania które podejmujemy zostają zintensyfikowane. Tak więc jesteśmy gotowi podjąć bardziej surowe działania, jeśli przypadki naruszenia się powtarzają.

Jeśli firma zostanie przyłapana na kupowaniu linków, to ciekawym przypadkiem byłoby, gdyby, dajmy na to, zaczęło się to w połowie 2012 roku i zakończyło w marcu 2013 roku, czy coś w tym rodzaju. Jeśli taka firma po prostu zdezawuuje każdy link, który uzyskała w 2012 roku, to jest to działanie drastyczne, robiące wrażenie. Jest to przypadek, w którym firma chce przekazać, że miała dobre linki przez kilka lat, po czym posłuchała naprawdę niewłaściwych porad i ktoś robił wszystko nie tak przez kilka miesięcy, może nawet przez rok, więc na wszelki wypadek po prostu decyduje się zdezawuować wszystkie linki pozyskane w tym okresie. Jest to dosyć radykalne działanie, i jest to sytuacja, w której jeśli dowiadujemy się z wniosku o ponowne rozpatrzenie, że ktoś podjął tak mocne działania, to jest szansa, że spojrzymy na to i stwierdzimy, że ktoś podszedł do sprawy na poważnie.

Tak więc nie jest to coś, co bym polecał wszystkim, dezawuowanie każdego linku, uzyskanego w ciągu kilku lat. Ale na pewno, kiedy ludzie zaczynają od początku z nowymi witrynami, które zakupili, znamy kilka przypadków gdzie ktoś zdecydował się zdezawuować wszystkie linki, ponieważ naprawdę chciał zacząć od zera. Bo ma fajną domenę, ale poprzedni właściciele ją zniszczyli przy pomocy spamu.

Zazwyczaj we wniosku o ponowne rozpatrzenie widzimy próby wyeliminowania pojedynczych linków. Dobry wniosek o ponowne rozpatrzenie zwykle uwzględnia „domain:” i eliminuje sporą ilość domen z niewłaściwymi linkami. Nie polecałbym może usuwania wszystkiego z okresu ostatniego roku czy nawet półtora roku, ale tego typu działanie na szeroką skalę, jeśli zostanie podjęte, może mieć znaczenie w przypadku oceniania przez nas domeny w ramach wniosku o ponowne rozpatrzenie.

Google sugeruje, aby przy wychodzenia z filtra za nienaturalne linki podejmować stanowcze kroki w celu ich wyeliminowania. Przygotowując listę linków do wykluczenia nie można rozczulać się nad każdym linkiem i zastanawiać, czy Google oznaczył go jako nienaturalny. Zdecydowane działania są warunkiem pozytywnego rozpatrzenia prośby o ponowne rozpatrzenie zgłoszenia witryny.

3. Wpisy gościnne a spam

Odtwórz wideo

Przewiduję, że w przyszłości Google będzie penalizować witryny zawierające wpisy gościnne na blogach. Czy mógłbyś przybliżyć temat umieszczania wpisów gościnnych w kontekście spamu?

To zabawne, bo za każdym razem, gdy nagrywamy filmy dla webmasterów, co jakieś kilka miesięcy po pytaniach widać jak sceptyczne nastawienie do wpisów gościnnych na blogach rośnie. Do tej pory za każdym razem, kiedy odpowiadałem na takie pytanie, mówiłem, że zakładam, że dotyczy ono wysokiej jakości autorów wpisów gościnnych, osób których słowa cieszą się sporym zaufaniem.

Ale ze sposobu w jaki ludzie o tym mówią jasno wynika, że istnieje sporo niskiej jakości witryn z wpisami gościnnymi i zamieszcza się sporo niskiej jakości wpisów gościnnych, za każdym razem, gdy ludzie je automatyzują lub ich nadużywają. Albo tak naprawdę starają się uzyskać mnóstwo linków bez nakładu pracy, który naprawdę pozyskałby linki dzięki jakości wpisów, ich redagowaniu.

W takich przypadkach można założyć, że Google się tym zainteresuje, także nie zalecałbym robienia z tego jedynego sposobu pozyskiwania linków, nie polecałbym rozsyłania tysięcy maili z propozycją stworzenia wpisu gościnnego, ani zamieszczania tego samego artykułu na dwóch różnych blogach, czy też tworzenia wariacji pojedynczego artykułu. Ma miejsce sporo nadużyć i pojawia się sporo spamu w zakresie wpisów gościnnych na blogach, więc niezależnie od techniki spamowania wykorzystywanej w danym miesiącu zawsze bierzemy pod uwagę co staje się obiektem coraz większych nadużyć, i zawsze jesteśmy gotowi na to zareagować i podjąć odpowiednie działania, aby upewnić się, że użytkownicy otrzymywać będą najlepszy możliwy zestaw wyników wyszukiwania.

Wpisy gościnne, ze względu na skalę nadużyć, stały się ryzykowną metodą pozyskiwania linków i promowania stron internetowych. Google informuje ostatnio o działaniach podjętych wobec dużych sieci umożliwiających publikowanie wpisów gościnnych, jest to więc sposób linkowania, który znalazł się na celowniku zespołu do spraw walki z webspamem.

4. Różnica między zamierzonym i niezamierzonym powielaniem treści

Odtwórz wideo

W jaki sposób Google traktuje powielanie treści i jakie może mieć to negatywne efekty dla rankingu z punktu widzenia SEO?

Jest to często zadawane pytanie, więc zdecydowaliśmy się zająć się nim jeszcze raz. Trzeba sobie uświadomić, że około 25 do 30 procent wszystkich treści w Internecie to powielone treści. Są to linuksowe strony manuali i inne tego typu rzeczy. Tak więc powielanie treści się zdarza – ktoś cytuje fragment z bloga, zamieszcza do tego bloga link, tego typu rzeczy.

Nie jest tak, że w każdym przypadku powielania treści jest to spam, bo gdybyśmy wychodzili z tego założenia, to zmiany, które by to spowodowało prawdopodobnie raczej zaszkodziłyby niż pomogły naszym wynikom wyszukiwania.

Faktem jest, że Google szuka powielanych treści i jeśli jesteśmy w stanie je znaleźć, to próbujemy je pogrupować i traktować po prostu jako pojedynczą treść. W większości przypadków, załóżmy że zaczynamy zwracać zestaw wyników wyszukiwania i mamy dwie strony, które są w zasadzie identyczne. Zazwyczaj podchodzimy do tego tak, że zamiast pokazywać obie strony, biorąc pod uwagę że są zdublowane, pokazujemy jedną z nich, a drugi wynik wypychamy.

Jeśli w takim przypadku ktoś dojdzie do wyników wyszukiwania na niższych pozycjach i naprawdę chce poszukać szczegółowo, może zmienić sposób filtrowania, tak żeby zadeklarować, że chce zobaczyć każdą możliwą stronę, i wtedy ta druga strona się pojawi. Jednak w większości przypadków powielanie treści nie jest tak naprawdę traktowane jako spam, jest raczej traktowane jak coś, co musimy odpowiednio zgrupować i upewnić się, że znajduje się na właściwej pozycji, ale powielanie treści się zdarza.

Skoro już to wyjaśniliśmy, to na pewno jest tak, że jeśli ktoś nie robi nic oprócz powielania treści i nadużywa tej techniki, specjalnie wprowadza w błąd, ma negatywne zamiary lub manipuluje, to zastrzegamy sobie prawo do podjęcia działań przeciwko spamowi. Ktoś zadał mi pytanie na Twitterze o to, jak zrobić automatyczny blog RSS’owy dla witryny z blogiem tak, żeby nie został potraktowany jako spam. Problem polega na tym, że jeśli w sposób automatyczny generujesz treści pochodzące wyłącznie z kanału RSS, to nie dodajesz zbyt wiele wartości, tak więc taka powielona treść może mieć trochę większe szanse na potraktowanie jako spam.

Jeśli jednak tworzysz zwykłą witrynę i martwisz się masz coś w domenie .com oraz w domenie .co.uk, lub też może masz dwie wersje warunków korzystania z serwisu, starszą i nowszą, czy coś w tym rodzaju, to tego rodzaju powielone treści zdarzają się w Internecie często i naprawdę bym się nie przejmował faktem, że masz trochę powielonych treści. O ile nie starasz się masowo kopiować dla każdego miasta i dla każdego stanu w Stanach Zjednoczonych pokazać tekst wygenerowany według wzorca „nie znaleziono dentystów dla tego miasta”, to wszystko powinno być w porządku i nie musisz się o to martwić.

Powielanie treści można podzielić na zamierzone, które jest spamem, oraz niezamierzone, które Google stara się obsłużyć, jako normalne zjawisko często występujące w Internecie. Eliminowanie niezamierzonego powielania treści może usprawnić proces indeksowania.

5. Czy każda wersja językowa witryny powinna posiadać swój własny adres IP?

Odtwórz wideo

Dla jednego klienta posiadamy kilkanaście oddzielnych stron dla różnych krajów w różnych wersjach językowych, z różnymi domenami najwyższego poziomu o jednym numerze IP. Czy nie stanowi to problemu dla Google, czy też wolicie oddzielny numer IP dla każdej domeny najwyższego poziomu?

Świetne pytanie. W idealnym świecie byłoby super, gdyby dla każdej domeny .co.uk, .com, .fr, .de, był przyporządkowany oddzielny adres IP i żeby każda z nich znajdowała się w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, czy coś w tym rodzaju. Co do zasady jednak, chodzi głównie o to, że jeśli posiadasz różne kody krajów domen najwyższego poziomu, to jesteśmy w stanie je rozróżnić.

Czyli na pewno umieszczenie ich wszystkich pod jednym adresem IP to nie koniec świata. Domena najwyższego poziomu stanowi dla nas bardzo mocny sygnał. Jeśli więc jest to coś, co wymaga sporych nakładów finansowych, albo trzeba dużo zachodu, żeby to zorganizować, to bardzo bym się tym nie przejmował. Zamiast tego po prostu zamieściłbym to pod jednym adresem IP i pozwolił, aby to domena najwyższego poziomu stanowiła wskazówkę dotyczącą kraju, w którym się znajduje. Myślę, że oba te sposoby powinny się sprawdzić równie dobrze.

Adres IP jest sygnałem wskazującym na kierowanie geograficzne danej witryny, ale jest nim także domena najwyższego poziomu. Dla wyszukiwarki Google domena krajowa powinna być wystarczającą wskazówką dotyczącą kierowania geograficznego.

 

» Zobacz poprzedni odcinek porad dla webmasterów, właścicieli witryn i pozycjonerów

Skomentuj artykuł:

Loading Disqus Comments ...
Loading Facebook Comments ...