(Odc. 3) Porady dla webmasterów, właścicieli witryn i pozycjonerów

Porady Matta Cuttsa odc. 3Prezentujemy kolejny odcinek porad dla webmasterów, właścicieli witryn i pozycjonerów na podstawie filmów z wypowiedziami Matta Cuttsa.

W poprzedniej części porad pisaliśmy o błędach popełnianych przy zrzekaniu się linków, powiadomieniach o działaniach ręcznych wobec witryny, umieszczaniu na stronach grafik z banków zdjęć, dostępności usług Google na różnych rynkach i aktualizacji API Narzędzi dla webmasterów.

 

1. Gdzie zamieszczać link do artykułu źródłowego?

Odtwórz wideo

Mam bloga i publikuję oryginalne artykuły, ale chciałbym też zamieszczać link do oryginalnej witryny. Umieszczam więc link do witryny w słowie w pierwszym akapicie. Czy jest to właściwy sposób, czy powinienem go raczej zamieścić oddzielnie u dołu?

Zakładam, że jesteś jednym z blogerów korzystającym z technik typu white hat – piszesz oryginalną treść, linkujesz do treści typu white hat. Odpowiemy więc z założeniem, że wszyscy postępują właściwie, że nie spamujesz ani nie publikujesz automatycznie generowanych z RSS’ów treści, czy coś w tym rodzaju.

Wtedy odpowiedź brzmi: każdy z tych sposobów może zadziałać. Niezależnie od sposobu, który wybierzesz, będzie on odpowiedni dla rankingu Google, ponieważ link, niezależnie od tego, czy będzie u dołu artykułu, czy też w tym pierwszym akapicie, i tak będzie przekazywał PageRank, więc zasługi zostaną przypisane witrynie, do której umieścisz odnośnik.

Powiem tylko, że osobiście wolę, jeśli link jest umieszczony stosunkowo blisko górnej części artykułu, ponieważ naprawdę chcę, jeśli ktoś mówi o czymś, żeby powiedział mi gdzie mogę przeczytać oryginalne źródło, lub dowiedzieć się gdzie znaleźć więcej informacji. Jest sporo blogów, które podają malutki pojedynczy link pod sam koniec wielkiego, długiego wpisu, a w takim miejscu nie wygląda on już na tak bardzo użyteczny. To jednak tylko moje osobiste upodobanie, a nie porada związana z rankingiem.

Jest jeszcze tylko jedna rzecz, której nie trawię, ale ponownie jest to tylko moje zdanie: jeśli w jakichś wiadomościach, niezależnie od tego czy jest to mainstreamowa gazeta, New York Times, Associated Press, czy cokolwiek innego, piszą blablabla powiedział na popularnym blogu dla webmasterów, że blablabla i nie podają linków do źródeł. Kurczę, podawajcie linki do swoich źródeł, niezależnie od tego, czy jesteście dziennikarzami, czy też blogerami. Pozwólcie ludziom poszukać oryginalnych informacji na własną rękę, aby mogli zorientować się co myślą na temat tego, o czym piszecie. Jeśli więc ktoś stwierdza na popularnym forum odkryto, że blablabla, to później musimy tego szukać, i to jest naprawdę wkurzające. I znowu nie jest to porada związana z rankingiem. Po prostu zwracam się do wszystkich, aby działali w sieci z rozwagą i dzielili się zasługami oraz przypisywali je, tak aby ludzie mogli sami zbadać dane kwestie, jeśli tylko tego chcą.

Odwołując się do treści innego artykułu, nie jest istotne, w którym miejscu umieścimy do niego link. Powinien on jednak przekazywać PageRank. Z punktu widzenia użyteczności (a nie rankingu) warto rozważyć umieszczenie linku w widocznym miejscu, np. na początku artykułu. Z tego samego względu link do zawartości źródłowej powinniśmy umieszczać zawsze, kiedy odwołujemy się do treści znalezionej na innych stronach internetowych.

2. Zmiana składni zapytań pod wpływem wyszukiwania głosowego

Odtwórz wideo

W jaki sposób zmieniła się składnia zapytań od czasu wzrostu popularności wyszukiwania głosowego?

Świetne pytanie. Na pewno jest tak, że jeśli coś jest podawane głosowo, ludzie są bardziej skłonni używać naturalnego języka. Rzadziej wykorzystują operatory związane z wyszukiwaniem i słowa kluczowe. Taki jest ogólny trend, który obserwujemy. Google chce stawać się coraz lepszy w wyszukiwaniu konwersacyjnym i po prostu podawaniu Ci odpowiedzi bezpośrednio, jeśli pytasz w swego rodzaju trybie prowadzenia rozmowy.

Uważam, że w pewnym momencie prawdopodobnie będziemy musieli odrobinę zmienić nasz mentalny obraz. W normalnej sytuacji, jeśli dodajesz słowa do swojego zapytania, to wstawiasz i między każdym z tych słów. W miarę jak dodajesz coraz więcej słów, otrzymujesz coraz mniej wyników, ponieważ coraz mniej dokumentów pasuje do tych słów. W przypadku zapytań dla wyszukiwań głosowych prawdopodobnie wolelibyśmy otrzymywać coraz więcej wyników w miarę jak mówimy, ponieważ wiemy o tym coraz więcej. Tak więc na pewno trzeba zmienić swój punkt widzenia z i z każdym pojedynczym słowem na próbę ustalenia istoty rzeczy. Po prostu podsumowania tego, czego szukają i wtedy dopasowania do tej ogólnej koncepcji.

Jeśli pociągniemy to dalej, to można spróbować sobie wyobrazić zadanie pytania Google z wykorzystaniem całego dokumentu lub tysiąca słów, lub czegoś w tym rodzaju. I zamiast tylko dopasowywać dokumenty, które zawierają każde spośród tysiąca tych słów, w idealnym przypadku powiedziałbyś OK, ale czego ta osoba tak naprawdę szuka? Być może mówią dużo na ten temat, ale trzeba spróbować wyizolować najważniejsze części i szukać właśnie tego. Tak więc składnia zapytania definitywnie się zmieniła. Uważam, że będzie się dalej zmieniać.

Umożliwiamy ludziom wyszukiwanie przy pomocy grafiki. Można szukać powiązanych obrazów przeciągając i upuszczając zdjęcie w wyszukiwarce grafik Google. Ludzie chcą mieć możliwość wyszukiwania na wszelkie sposoby. Nie chcą myśleć o słowach kluczowych, jeśli mogą tego uniknąć. Myślę, że z czasem będziemy się stawać coraz lepsi w rozumieniu intencji użytkownika za każdym razem, kiedy będziemy próbować to powiązać i znaleźć najlepszy zestaw informacji lub odpowiedzi, czy też dokumentów – w zależności od tego, czego poszukują użytkownicy.

Ludzie chcieliby nie musieć zastanawiać się jakich słów kluczowych użyć w zapytaniu, aby otrzymać oczekiwane wyniki wyszukiwania. Bardziej naturalne jest dla nich zadawanie pytań w naturalnym języku. Rozwój wyszukiwarek zmierza w kierunku coraz lepszego rozumienia języka naturalnego, kontekstu wyszukiwania i intencji użytkownika.

3. Czy przejściowa niedostępność witryny ma wpływ na pozycje stron?

Odtwórz wideo

Otrzymałam wiadomość „Googlebot nie może uzyskać dostępu do Twojej strony” w Narzędziach dla webmasterów, spowodowaną całodniową awarią mojego hosta. Czy takie coś ma wpływ na moje pozycje w rankingu?

Cóż, jeśli trwało to tylko jeden dzień, to nie powinno to stanowić problemu. Jeśli Twój hosting padł na dwa tygodnie, to stanowi to lepszą wskazówkę dotyczącą braku dostępu do strony, a my nie chcemy wysyłać użytkowników na stronę, która nie jest dostępna. Próbujemy jednak rekompensować to stronom, które nie są dostępne przejściowo lub sporadycznie i brać na to poprawkę, na przykład wracając 24 godziny później. Jeśli był to tylko krótki okres czasu przerwy w dostępie, to naprawdę bym się tym nie przejmował.

Możesz rozważyć pojawienie się na forum Google dla webmasterów i rozejrzeć się tam trochę. Był taki dzień tydzień czy dwa temu, kiedy sam Googlebot miał problem z pobieraniem stron, tak więc wszyscy naraz pojawili się i każdy z nas otrzymał takie powiadomienie. Tak więc o ile wszyscy inni też dostają tego typu powiadomienie, to w wyraźny sposób coś po naszej stronie wymaga naprawienia, a nie po Twojej. Wysyłamy to jednak jako ostrzeżenie, ponieważ Googlebot zazwyczaj dobrze sobie radzi z pobieraniem witryn. Jeśli z jakiegoś powodu wygląda na to, że witryna nie była dostępna, to może to być coś, czemu warto się przyjrzeć. Jeśli jednak jest to coś trwającego krótko, dajmy na to 24 godziny, to naprawdę za bardzo bym się tym nie przejmował.

Krótkie przerwy w dostępie do witryny internetowej nie powinny mieć wpływu na pozycje w wynikach wyszukiwania. Jednak w przypadku wykrycia jakichkolwiek problemów należy reagować natychmiastowo – dłuższa niedostępność serwisu może spowodować jego zniknięcie z wyników wyszukiwania.

4. Skąd pobrać przykłady nienaturalnych linków prowadzących do witryny internetowej?

Odtwórz wideo

Klient otrzymał powiadomienie o nienaturalnych linkach we wrześniu 2012 roku bez żadnych podanych przykładów, 90% linków zostało usuniętych, a prośby o przykłady w każdym wniosku o ponowne rozpatrzenie pozostały bez odpowiedzi. Czy nie lepiej byłoby umieścić bieżącą/cache’owaną listę złych linków lub kar w Google Webmaster Tools? Miejcie na uwadze uczciwe firmy.

Dziękujemy za szczerą opinię, doceniamy to. W miarę możliwości pracujemy nad coraz większą przejrzystością i podawaniem większej ilości przykładów w każdej wiadomości. Unikałbym raczej formułowania tego w ten sposób: hej, podajcie mi przykłady we wniosku o ponowne rozpatrzenie, bo w przypadku wniosku o ponowne rozpatrzenie przeczytamy to, co napiszesz.

Tak naprawdę możemy udzielić małej liczby odpowiedzi, w zasadzie ograniczając się do tak, wniosek rozpatrzono pozytywnie lub nie, nadal masz coś do zrobienia. Istnieje też bardzo wąska grupa odpowiedzi brzmiących Twój wniosek jest przetwarzany. To zwykle ma miejsce w przypadku wielokrotnych działań związanych ze spamem i być może jeden z problemów został rozwiązany, ale być może pozostały jeszcze inne. W każdym razie zazwyczaj będzie to odpowiedź tak lub nie.

We wniosku nie ma pola, w którym można by było podać większą ilość przykładów. Będziemy jednak pracować nad próbami podawania większej ilości przykładów w wiadomościach wychodzących, lub nad jakimś sposobem w ramach którego na przykład byłoby super, jeśli można by się po prostu zalogować do Narzędzi dla Webmasterów i zobaczyć tam jakieś przykłady. Komuś, kto otrzymał taką wiadomość poradziłbym żeby zajrzał na forum Google dla webmasterów, żeby spróbować poprosić o jakieś przykłady. Jeśli na forum będzie któryś z Googlersów, to może będziemy w stanie przyjrzeć się konkretnemu przypadkowi spamu i być może opublikować lub podać kilka przykładów linków w takim wątku. Będziemy jednak podejmować próby poprawienia stanu rzeczy i zwiększenia ich przejrzystości.

Przejrzystość komunikatów Google ciągle wymaga dopracowania. Na blogach branżowych dość regularnie opisywane są sytuacje wysyłania przez Google w przykładach złych linków:
– linków, które są w 100% naturalne,
– linków, które zostały usunięte,
– linków, które zostały wykluczone,
– linków, które nie są raportowane przez GWT, ani inne narzędzia.

5. Czy warto linkować wzajemnie wszystkie swoje domeny?

Odtwórz wideo

Czy klient z 20 domenami powinien linkować je wzajemnie, czy nie, a jeśli tak, to czy powinien dodawać do tych linków „nofollow”, aby PageRank nie był przekazywany?

Dyskutowaliśmy na temat tego pytania przed rozpoczęciem nagrywania, i tak się zastanawialiśmy. Po pierwsze: dlaczego masz 20 domen? Jeśli wszystkie z nich są dla tanich kasyn online czy błędów medycznych w Ohio, lub rzeczy tego rodzaju, to posiadanie dla nich 20 nazw domen może wyglądać dosyć spamersko i prawdopodobnie nie linkowałbym ich wzajemnie.

Z drugiej strony, jeśli masz 20 nazw domen, i wszystkie one stanowią wersje Twojej domeny w różnych krajach: google.co.za, google.fr, google.de. W tego rodzaju sytuacji może mieć spory sens posiadanie sposobu przechodzenia z jednej wersji domeny do innej jej wersji. Ale nawet w takim przypadku prawdopodobnie nie linkowałbym wszystkich domen, nawet w stopce, do każdej z osobna, bo byłoby to odrobinę dziwne. Zapewne miałbym pojedynczy link do strony wyboru kraju, która może nawet być w głównej domenie .com. Możesz mieć flagi, albo coś w tym rodzaju, tak żeby był sposób na znalezienie tych innych domen. I o ile jest to dobry dla użytkowników sposób na znalezienie się tam, to wyszukiwarki także będą w stanie znaleźć te linki. Upewnij się tylko, że są to normalne statyczne linki HTML’owe, a my będziemy w stanie z nich skorzystać, PageRank będzie przekazywany, i tak dalej.

Tak więc jeśli istnieje naprawdę dobry powód, żeby użytkownicy to robili, to może zamieścić rozwijane menu, gdzie można wybrać swój kraj. Wtedy to może mieć sens. Jednak posiadanie krajowej domeny najwyższego poziomu jest jedynym przypadkiem, w którym jestem w stanie sobie wyobrazić prawdziwą potrzebę posiadania 20 różnych domen.

Teoretycznie mogłaby to być sieć blogów, ale nawet w takim przypadku, widziałem bardzo duże sieci blogów, i jeśli zwrócisz uwagę na stopkę u dołu, która zawiera sporo niepowiązanych domen, czasami jest ona dosyć spora. Nawet w takich przypadkach prawdopodobnie byłoby to około 10 domen i może kilka wzajemnie podlinkowanych wpisów na każdej z domen.

Jeśli posiadasz 20 domen, o ile nie istnieje naprawdę dobry powód, byłbym troszeczkę podejrzliwy względem tworzenia jakichś skomplikowanych schematów wzajemnego linkowania między nimi wszystkimi.

Linkowanie pomiędzy swoimi licznymi serwisami, nawet powiązanymi, może być dla Google podejrzane.

 

» Zobacz następny odcinek porad dla webmasterów, właścicieli witryn i pozycjonerów

Skomentuj artykuł:

Loading Disqus Comments ...
Loading Facebook Comments ...